Czas nadrabiać zaległości
Z kim chciałby Pan współpracować w radzie miejskiej?
– Chcę zawrzeć koalicję z 28 radnymi. Uważam, że wszyscy radni po to startowali w wyborach, żeby służyć temu miastu. Mój program jest niepolityczny, nie ma w nim ani jednego hasła politycznego. W debacie telewizyjnej – która nie ukazała się z uwagi na żałobę narodową – prosiłem swego kontrkandydata, żeby wskazał mi w moim programie eksperymenty liberalne, które tak mi zarzucano. Nie wskazał, bo takich elementów po prostu nie ma ani w programie, ani nie będzie w moim rządzeniu. Dlatego możemy toczyć spory programowe, jeśli radni uznają, że pewne elementy programu trzeba będzie dopracować. Będę na to otwarty.
Czy nie spotkał się Pan z opinią, że będzie Pan marionetką, a tak naprawdę rządzić będzie szef podlaskiej PO, Robert Tyszkiewicz?
– To jest absolutna nieprawda. Do tej pory miałem pełną autonomię w podejmowaniu decyzji i dalej będę ją miał. Dowodem na to jest pan Adam Poliński, który jest człowiekiem niepolitycznym i który będzie moim pierwszym zastępcą. Poza tym współpracowników będę sobie dobierał na podstawie ich kompetencji. Nie będę zwracał uwagi na inne rzeczy, bo mi zależy, żeby w tym mieście coś się zmieniło. Ja dostałem ogromy kredyt zaufania. Dzisiaj patrzę prosto w oczy mieszkańcom Białegostoku, chciałbym tak samo prosto im patrzeć w oczy za rok i za cztery lata.
Jaka będzie pierwsza Pana decyzja?
– Personalna to na pewno mianowanie Adama Polińskiego swoim pierwszym zastępcą. Później szybciutko skupię się przygotowaniu zespołów, które będą się zajmowały opracowywaniem projektów do pozyskania funduszy unijnych.
A jak wyobraża Pan sobie Białystok za cztery lata?
– Przede wszystkim chciałbym, żeby mieszkańcy poczuli dumę, że są mieszkańcami Białegostoku, żeby mówili, że to jest miasto, do którego chcą wracać, że to jest miasto czyste, zadbane, które może nie jest jeszcze pierwszym w Polsce, ale miasto, które się rozwija. Miasto, w którym powstają nowe drogi, do którego przyjeżdżają nowi inwestorzy, powstają nowe miejsca pracy, gdzie nie ma już tego brzydkiego placu przy ulicy Jurowieckiej.
A co z lotniskiem?
– Ta piłeczka jest w tej chwili po stronie urzędu marszałkowskiego, ale Białystok potrzebuje lotniska jak kania dżdżu. Jeżeli będzie potrzebne wsparcie ze strony urzędu miejskiego, to na pewno urząd marszałkowski je uzyska.
10003 |19720 |7364 |16681 |21818 |10039 |3485 |13055 |17302 |4037 |