Wrócił do szpitala
Wrocławski sąd nie aresztował 25-letniego policjanta z oddziałów prewencji, któremu prokuratura postawiła zarzut zabójstwa przy użyciu broni palnej swojego o trzy lata starszego kolegi z pracy.
– Sąd ma wątpliwości, czy było to zabójstwo, czy nieostrożne obchodzenie się z bronią – uzasadniał decyzję Bogusław Tocicki, rzecznik wrocławskiego sądu.
Do tragedii doszło pod koniec września w koszarach oddziałów prewencji. Policjanci szykowali się do służby. U dowódcy pobrali broń. W pewnej chwili posterunkowy Robert W. wziął pistolet, przeładował i wycelował w głowę Witolda H. Policjant zginął na miejscu. Robert W. w stanie szoku trafił do szpitala psychiatrycznego.
W czasie posiedzenia sądu podejrzany tylko podał swoje nazwisko, po czym zaczął walić głową w kratę. Pogotowie odwiozło go z powrotem do szpitala.
19372 |4410 |20283 |11355 |4984 |3388 |6409 |2721 |9959 |2892 |