www.migell.denma.pl

WOLSZTYN - Z wydziału karnego zniknęło 13 tomów akt


Trzynaście tomów akt zostawiła w domu 35 letnia pracownica Sądu Rejonowego w Wolsztynie. Za przekroczenie uprawnień grozi jej nawet do 3 lat więzienia. Sprawę od kilku dni bada Prokuratura Okręgowa w Poznaniu.
Kobieta wzięła na początku stycznia dwumiesięczny urlop i najprawdopodobniej wyjechała z kraju. Sprawa wyszła na jaw po tym, jak kierowniczka sekretariatu wydziału karnego wolsztyńskiego sądu nie mogąc znaleźć akt jednej ze spraw alimentacyjnych zadzwoniła do domu koleżanki. Telefon odebrał syn informując, że akta są w domu i za chwilę może je przynieść do sądu.
- Było to kilka tomów. Pozostałe zabezpieczyła już prokuratura, którą natychmiast poinformowałem o sprawie - informuje Grzegorz Jankowiak, prezes Sądu Rejonowego w Wolsztynie. - Było to ewidentne przekroczenie uprawnień przez pracownicę, którą 21 stycznia zwolniłem dyscyplinarnie. Nie czekałem na jej wyjaśnienia, ponieważ w tym przypadku były one nieistotne.
Co znajdowało się w aktach przechowywanych w prywatnym mieszkaniu? Od jak dawna nie było ich w sądzie, czy były to jedyne zaginione dokumenty , czy w sprawę zamieszanych jest więcej osób oraz czy pracownica sądu czerpała z tego tytułu korzyści majątkowe - to wszystko ma wyjaśnić postępowanie prowadzone najpierw przez Prokuraturę Okręgową w Poznaniu, a obecnie pod nadzorem Prokuratury Rejonowej w Grodzisku Wlkp.



11060 |2696 |1739 |3728 |4846 |18742 |3898 |3339 |19817 |17760 |