Barbarzyństwo
Około siedemdziesięciu procent sosen podhalańskich uszkodził wandal w szkółce le?nej w borze w Nowym Targu. Oberwał tylko pędy na czubach, a spowodował, że zazwyczaj strzeliste drzewa na pewno nie urosną tak wysoko, jak ich starsze siostry. - To barbarzyństwo - oburza się le?niczy boru, Krzysztof Przybyła.Do zdarzenia doszło na początku tygodnia, możliwe nawet że dopiero przedwczoraj. Ofiarą złodzieja padły młode pędy, z których po zasypaniu cukrem otrzymuje się syrop pomagający leczyć choroby górnych dróg oddechowych.- A taki sam syrop można kupić w aptece za niewielkie pieniądze - ubolewa le?niczy, któremu wyra?nie żal kilkuletniej pracy nad ładnie rosnącymi sosenkami. Zniszczona została większo?ć egzemplarzy szkółki le?nej, w tym przypadku fachowo nazywanej drzewostanem ochronnym.Gdyby sprawca pozrywał boczne pędy, nie narobiłby tak wielkich szkód. Nie jest to jednak zaproszenie do ich zrywania. W polskim prawie istnieje zapis zabraniający wręcz wchodzenia do drzewostanów poniżej czterech metrów wysoko?ci. Wandal nie tylko nie powinien był więc zrywać pędów, ale wręcz nie wolno mu było wej?ć do lasku. I to nawet je?li udawał, że nie widział tabliczek zakazujących wej?cia do tej czę?ci boru, w której ustalono drzewostan ochronny.Sosna podhalańska to bardzo cenne drzewo. Nie tylko daje dobre, twarde drewno, ale jest wyjątkowo odporna na kaprysy górskiej pogody. Le?niczy bez obaw pokazuje jak młode gałązki bez uszkodzenia zginają się o 180 stopni. Nizinna sosna złamałaby się przy takim eksperymencie. Ale naszą górską do takiej gimnastyki przyzwyczaił ?nieg.Nic jednak nie przyzwyczai do zrywania najcenniejszych pędów, które decydują o wzro?cie ro?liny. Niewykluczone, że tak pielęgnowane przez nowotarskich le?ników sosenki zmarnują się, choć w zamy?le miały służyć jako minirezerwat czystej genetycznie podhalanskiej sosny.
8762 |10113 |14372 |19927 |14147 |17283 |16342 |10502 |10486 |8782 |