TKH Toruń - Stoczniowiec Gdańsk 4:3
Od porażki 3:4 w Toruniu z TKH Energostalem rozpoczęli rywalizację o awans do półfinałów play off hokeiści Stoczniowca. Decydującą bramkę gdańszczanie stracili na 1 min i 10 sek. przed końcem meczu. Rewanż w piątek w hali Olivia.
Inauguracja play off na lodowisku Tor-Tor w Toruniu miała uroczysty przebieg. Wyczytywani kolejno przez spikera zawodnicy obu drużyn wyjeżdżali na lodową taflę oklaskiwani przez nadkomplet kibiców. Gdańszczan wspierała 20-osobowa grupa fanów.
Mecz rozpoczął się od ataku gospodarzy. Już w pierwszej minucie okazję do zdobycia gola miał Daniel Laszkiewicz, ale gdański bramkarz Paweł Jakubowski nie dał się zaskoczyć.
W 15 minucie ożywiła się grupka gdańskich kibiców, bowiem Bartłomiej Wróbel wykorzystał liczebną przewagę stoczniowców i strzałem z dystansu pokonał Łukasza Kiedewicza. Gospodarze zrewanżowali się pod koniec pierwszej tercji. Karol Piotrowski zdobył wyrównującą bramkę, również podczas okresu gry w przewadze.
Na początku drugiej odsłony torunianie w podobnych okolicznościach objęli prowadzenie. Piotr Korczak wykorzystał podanie od Łukasza Sokoła i Jakubowski po raz drugi musiał wydobywać gumę z siatki. Choć obie drużyny miały okazje do zmiany rezultatu, do końca drugiej tercji wynik nie uległ już zmianie.
Kiedy w trzeciej tercji Martin Voznik po raz trzeci wykorzystał okres przewagi i gospodarze prowadzili 3:1, wydawało się że stoczniowcy już się nie pozbierają. Tymczasem w niespełna trzech minutach gdańszczanie doprowadzili do wyrównania, a na listę strzelców wpisali się Robert Grobarczyk i Vaclav Balat. Ostatnie słowo w tym meczu należało jednak do gospodarzy, którzy sprytnie wykorzystali zamieszanie w zespole Stoczniowca podczas dokonywania wymiany zawodników.
Po stracie tej bramki gdański trener Marian Pysz zaryzykował jeszcze wycofaniem z bramki Jakubowskiego. Wprowadził na jego miejsce dodatkowego napastnika, ale na wyrównanie stoczniowcom zabrakło już czasu.
- Z przebiegu gry zasłużyliśmy na remis. Bilans strzałów wynosił 42:42. Pokazaliśmy charakter, podnosząc się w trzeciej tercji od stanu 1:3 do 3:3. Po strzeleniu wyrównującej bramki, szykowaliśmy się już na dogrywkę. Gospodarze wykorzystali jednak chwilowe zamieszanie w szeregach naszej drużyny i strzelili nam zwycięskiego gola. Trzy bramki straciliśmy w osłabieniu i ten element gry koniecznie musimy poprawić. To dopiero początek rywalizacji między nami. W piątek w Gdańsku postaramy się wyrównać straty - powiedział nam Henryk Zabrocki, drugi trener Stoczniowca.
5056 |2275 |1667 |906 |16509 |3139 |3930 |1923 |9804 |20012 |