MO do rozliczenia
- Napisaliśmy doniesienie o ściganie szefa MO płk. Sylwestra Rogalewskiego i jego zastępcy ppłk. Jerzego Michałkiewicza, szefa SB, jako odpowiedzialnych za internowanie mnie i moich kolegów - mówi Krzysztof Wasilewski, wiceprzewodniczący Klubu Więzionych Internowanych i Represjonowanych.
- To podpis Rogalewskiego widnieje pod bezprawnymi decyzjami o zatrzymaniach - mówi Krzysztof Wasilewski. - Aresztując nas łamał prawo. Trwała jeszcze sesja Sejmu i nie było obwieszczeń o wprowadzeniu stanu wojennego, a sam dekret nie wszedł w życie. To z jego rozkazu zamykali ludzi na Boże Narodzenie, niektórzy zatrzymywani byli przy dzieciach, wieźli ich do komendy boso, w samych kalesonach, mówili, że zaraz wrócą. Powinien za to wszystko odpowiedzieć.
Wasilewski był już przesłuchiwany przez IPN, były komendant MO także.
Rogalewski szefował białostockiej milicji w latach 1975 - 90 . Dzisiaj jest emerytem, mieszka w centrum miasta i z nikim nie chce rozmawiać o swojej przeszłości. - Wszystko, co robiłem zapisane jest w aktach - powiedział nam tylko. - Z tego co czytałem o śledztwie IPN nie jestem podejrzanym i nie wiadomo, czy będę. Jak sprawa trafi na wokandę to będę rozmawiał. Teraz nie ma o czym.
- Śledztwo zostało wszczęte we wrześniu. Przesłuchaliśmy już ponad 20 pokrzywdzonych - mówi prokurator Radosław Ignatiew z IPN. - Z zeznań wynika, że w niektórych przypadkach funkcjonariusze służb PRL przekroczyli swoje uprawnienia. Nie wyklucza, że postawi byłym funkcjonariuszom SB i MO zarzuty.
Na Białostocczyźnie internowano 59 osób. Kilka z nich już nie żyje. Lista pokrzywdzonych, którą ma IPN liczy 54 nazwiska. Sprawa koncentruje się na tym, że zatrzymań dokonano wcześniej zanim ogłoszono dekret o wprowadzeniu stanu wojennego. IPN prowadzi śledztwo nie przeciwko komukolwiek, ale w sprawie.
- W sprawie zbrodni komunistycznych polegających na bezprawnym pozbawieniu wolności, dokonanych w dniach od 12 do 15 grudnia 1981 roku przez funkcjonariuszy służb PRL - czyta z akt prokurator Ignatiew. - Większość sprawców żyje, więc nie jest wykluczone, że będą wobec nich zarzuty - dodaje. - Ale ścigać będziemy dopiero wówczas gdy będą wyczerpane wszelkie znamiona czynu zakazanego, przede wszystkim ten, czy sprawca miał świadomość, że dekret de facto jeszcze nie obowiązywał.
IPN bada też, w jaki sposób dochodziło do zatrzymań i w jakich warunkach przetrzymywano i przesłuchiwano internowanych.
- Wątki dotyczące stosowania przemocy, przekraczającej uprawnienia funkcjonariuszy, będę prawdopodobnie wyłączał do odrębnych postępowań, aby można je było szybciej zakończyć - mówi Ignatiew.
5083 |16205 |14901 |3242 |7957 |20136 |2011 |20992 |5114 |21082 |